(BACG) Budżet coraz bardziej zakładnikiem długu. Nadchodzą trudne lata dla finansów publicznych

W debacie publicznej o finansach państwa najczęściej dominują polityczne slogany: „inwestycje”, „rozwój”, „bezpieczeństwo”, „programy społeczne”. Prawdziwy problem zaczyna się jednak tam, gdzie kończą się hasła, a zaczynają liczby. A te są dziś dla Polski coraz bardziej alarmujące. Nie chodzi w nich już o politykę, chodzi o fakty, ekonomie i przyszłość. 

Liczby nie kłamią

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) oraz Eurostatu dług sektora instytucji rządowych i samorządowych Polski na koniec 2025 roku osiągnął 59,7% PKB. To poziom niebezpiecznie bliski konstytucyjnego i unijnego progu 60%, który od lat uznawany jest za granicę fiskalnego bezpieczeństwa państwa. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć: „przecież wiele krajów UE ma wyższy dług”. To prawda. Problem Polski nie polega jednak wyłącznie na samym poziomie zadłużenia, lecz na tempie i dynamice tego wzrostu. Jeszcze w 2019 roku relacja długu do PKB wynosiła około 45–46%. Dziś zbliżamy się do 60%, a według prognoz Ministerstwa Finansów i instytucji międzynarodowych poziom ten może zostać przekroczony już w najbliższych latach.Co więcej, niewiele robimy by tempo to spowolnić.

To właśnie tutaj zaczyna się mechanizm, który ekonomiści określają mianem „spirali zadłużenia”. Co to oznacza? Jeżeli dług rośnie szybciej niż gospodarka, państwo przestaje finansować rozwój, a zaczyna finansować własne zobowiązania. Najpierw rosną koszty obsługi długu. Potem konieczne staje się emitowanie kolejnych obligacji tylko po to, by spłacać wcześniejsze zobowiązania i odsetki. W efekcie coraz większa część budżetu państwa nie służy obywatelom, lecz wierzycielom. W efekcie państwo traci „sterowność” i zaczynają się bardzo poważne kłopoty.

Dokąd zmierzamy?

Powyższe prognozy to nie założenia i symulacje, to nieuchronna rzeczywistość. Według dokumentów Ministerstwa Finansów koszty obsługi długu Skarbu Państwa w latach 2027-2028 mają wzrosnąć do około 2,3% PKB. Oznacza to dziesiątki miliardów złotych rocznie wydawanych wyłącznie na odsetki. Już dziś analizy rynku finansowego wskazują, że sama obsługa długu może kosztować około 90 mld zł rocznie. To bardzo dużo. Tytułem uzupełnienia przypomnijmy, że dochody budżetu państwa na 2026 rok zaplanowano na poziomie 647,2 mld zł., wydatki mają wynieść 918,9 mld zł, a deficyt budżetowy około 271,7 mld zł.

Koszt obsługi zadłużenia to nic innego jak środki, których zabraknie gdzie indziej. Nie na papierze, ale w bardzo realnym wymiarze: mniej pieniędzy na ochronę zdrowia, edukację, infrastrukturę czy inwestycje lokalne. Każda złotówka przeznaczona na obsługę długu jest złotówką, której państwo nie wyda na rozwój. Państwo zadłużone ponad miarę stopniowo traci zdolność do prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej, ponieważ coraz większą część decyzji budżetowych determinuje konieczność utrzymania płynności finansowej.

Niepokojący jest również sam poziom deficytu finansów publicznych. Według danych GUS deficyt sektora finansów publicznych w 2025 roku wyniósł 7,2% PKB. To jeden z najwyższych wyników w całej Unii Europejskiej.

Stabilny wzrost… zadłużenia 

Zewsząd słyszymy o wzroście polskiej gospodarki, PKB i sukcesach rządu w zakresie pozyskiwania środków z UE. Nikt jednak nie wspomina, o wytłumaczeniu przyczyn nawet nie piszę, że opisany, niebywale wysoki deficyt pojawia się nie w czasie recesji czy kryzysu gospodarczego, lecz w okresie względnie stabilnego wzrostu gospodarczego. Oznacza to, że państwo wydaje znacznie więcej, niż jest w stanie trwałe finansować nawet w dobrych warunkach gospodarczych.

Na ten fakt zwraca także uwagę Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zauważając, że Polska należy dziś do państw o najszybciej pogarszającej się sytuacji fiskalnej w Europie. MFW wskazuje, że wzrost wydatków od 2021 roku znacząco przewyższył tempo wzrostu dochodów państwa. Z kolei OECD czyli Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju ostrzega, że bez ograniczenia wydatków i zwiększenia dochodów fiskalnych utrzymanie stabilności finansów publicznych będzie coraz trudniejsze.

Co i kiedy nas czeka

Ważnym zastrzeżeniem jest to, że skutki nadmiernego zadłużenia pojawiają się zazwyczaj z pewnym opóźnieniem. Społeczeństwo przez długi czas może ich nie odczuwać bezpośrednio. Mechanizm działa powoli: najpierw rośnie koszt kredytu państwa, potem słabnie przestrzeń do nowych inwestycji, następnie pojawia się presja na podnoszenie podatków lub ograniczanie wydatków publicznych. Dopiero na końcu przychodzi społeczne zdziwienie, że „nagle nie ma pieniędzy” na rzeczy, które jeszcze chwilę wcześniej były przedstawiane jako oczywiste i gwarantowane.

Finanse publiczne nie załamują się zwykle gwałtownie. Znacznie częściej pogarszają się stopniowo — aż do momentu, w którym państwo traci możliwość swobodnego manewrowania budżetem. Polska wciąż znajduje się daleko od scenariuszy znanych z Grecji czy południa Europy sprzed dekady. Jednak ignorowanie obecnego tempa zadłużania byłoby poważnym błędem.

Prawdziwe i niestety bardzo realne zagrożenie nie polega dziś na tym, że Polska ma wysoki dług. Zagrożenie polega na tym, że dług rośnie szybciej niż zdolność państwa do jego bezpiecznej obsługi. A to jest moment, w którym budżet przestaje być narzędziem rozwoju, a zaczyna stawać się zakładnikiem własnych zobowiązań.W tym kontekście trudno nie odczuwać głębokiego niepokoju, gdy kolejne miliardowe zobowiązania państwa przedstawiane są w debacie publicznej niemal wyłącznie jako polityczny sukces. Szczególnie alarmujące jest to, że często dyskusja koncentruje się na samej skali pozyskanych środków, a znacznie rzadziej na pełnym koszcie ich obsługi w kolejnych latach — obejmującym odsetki, ryzyko refinansowania oraz wpływ na przyszłe możliwości budżetowe państwa. Odpowiedzialna polityka fiskalna wymaga dziś nie triumfalizmu wokół kolejnych emisji długu, lecz chłodnej oceny tego, jak wysoką cenę za obecne decyzje zapłacą podatnicy i przyszłe pokolenia.

 

 

Dr Krzysztof Tenerowicz– ekonomista, dziennikarz i wykładowca akademicki. Współtwórca i wieloletni prezes Centrum im. Władysława Grabskiego, obecnie ekspert  fundacji.

 

/bacg/

Tekst powstał w ramach działalności Biura Analiz Centrum Grabskiego (BACG). Powstanie Biura Analiz Centrum Grabskiego sfinansowano w ramach realizacji zadania: „Edukacja społeczno-ekonomiczna wraz ze strukturalnym wsparciem dla Biura Analiz Fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego” ze środków Narodowego Instytutu Wolności- Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO Priorytet 4. Zadanie realizowano w latach 2023-2024.

Biuro Analiz Centrum Grabskiego funkcjonuje aktualnie w ramach działań Centrum Myśli Narodowej, którego powstanie  dofinansowano ze środków Funduszu Patriotycznego funkcjonującego w ramach Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego– Edycja 2021 Wolność po polsku.

 

Ostatnie aktualności